Wygraliśmy King of Germany 2012

By On 13 czerwca 2012 · Leave a Comment

Ależ to były zawody! Jak zwykle na lotnisko w Alkersleben zjechały się tłumy zarówno startujących jak i widzów, by wziąć udział w Speeddays 2012.  I po raz kolejny w ramach tej imprezy rozegrano zawody o tytuł King of Germany. Tym razem każdy zawodnik startujący w KoG miał 3 przejazdy eliminacyjne w sobotę, a najlepszy uzyskany czas decydował o dostaniu się do niedzielnych finałów.  Niby nic wielkiego, wystarczy jeden dobry przejazd, ale.. no właśnie zawsze jest jakieś „ale”. Corvette znudziła się jazda po prostej i po 150m od startu zaczynała latać bokami. Niestety, żeby ją zmusić do jazdy na wprost nie wystarczyła kontra i trzeba było odpuścić gazu. Efekt czas ET9.0 – słabo.

Przed kolejną rundą eliminacyjną postanowiliśmy nieco zmniejszyć moc i sprawdzić czy auto zrobi się dzięki temu mniej narowiste i pozwoli na przejechanie całych 400m z gazem w podłodze, jak przystało na poważne zawody. Niestety, dalej to samo. Efektowne drifty przy 200km/h, odpuszczenie gazu i czas ET9.2. Jakby tego było mało, w tej rundzie nasz główny konkurent – Micha Vogt, ustanowił nowy rekord toru. Pojechał swoim Be lAir’em 8.659s. Został już tylko jeden przejazd kwalifikacyjny, a zatem ostatnia szansa, żeby coś poprawić i zacząć jeździć „ósemki”. Burza mózgów, sprawdzanie wszystkiego co się da, zmiany w ustawieniu zawieszenia i znowu na tor.

Solidny burnout,  mocny start, trochę rzucania na boki, ale znacznie mniej niż poprzednio i czas 8,479s. – najlepszy czas eliminacji i nowy rekord toru – wróciliśmy do gry!

Niedzielne ściganie rozpoczęły finały w poszczególnych klasach. W klasie AWD najgroźniejszym rywalem Grześka był nie kto inny, jak zeszłoroczny triumfator King of Germany Marcin „Blacha” Blauth. Niezwykle doświadczony, nieobliczalny zawodnik, który w swoim nowym aucie(zbudowanym przez nas Camaro Twin Turbo 4wd) rozkręcał się z przejazdu na przejazd poprawiając swoją „życiówkę” na et8,80. Na tych zawodach Camaro stało się trzecią zbudowaną w Polsce ośmiosekundówką i drugim po Corvettcie najszybszym autem w kraju.  Panowie spotkali się w finale klasy i wiadomo było, że mimo nieco wolniejszego auta, Blacha tanio skóry nie sprzeda. Jak można było się spodziewać postawił wszystko na jedną kartę, próbując wystartować z jak najlepszym czasem reakcji, ale trochę przesadził i wystartował przed zapaleniem się zielonego światła. Wprawdzie na mecie Camaro było pierwsze, ale falstart, to falstart, klasę AWD wygrał Grzesiek w Corvettcie.

Bardzo ciekawie wyglądał finał klasy RWD, bo jadący w parze z dużo wolniejszym autem Micha „Fullspeed” Vogt, pokazał na co stać jego wóz i ustanowił nowy rekord z fenomenalnym czasem et 8,18s,!

Aby uatrakcyjnić walkę o tytuł King of Germany organizator postanowił, że drabinka finałowa nie zostanie ustawiona według czasów przejazdów, tak jak ma to zwykle miejsce, a zamiast tego będzie losowanie wśród finalistów kto z jakiej pozycji będzie startował. Po losowaniu wyglądało na to, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to dwa najszybsze auta zawodów., po pokonaniu słabszych rywali spotkają się w półfinale. Żadnych niespodzianek nie było i po wygraniu biegów ćwierćfinałowych Micha i Grzesiek stanęli na starcie obok siebie. Nie wyglądało to różowo, a w  dragracingu remisów nie ma. Zwyciężasz, albo przegrywasz, ale walczyć trzeba do ostatniego metra.

Sytuacja podobna do tej z finału AWD, z tym że teraz to Corvetta była potencjalnie wolniejszym autem i to Grzesiek musiał zaryzykować wszystko, aby idealnym czasem reakcji zdobyć przewagę nad rywalem, a później wycisnąć wszystko z Vetty, by dopaść do mety szybciej niż kiedykolwiek. I tak też się stało. W ułamku sekundy po zapaleniu się zielonego światła Vetta wystrzeliła ze startu, a zaraz za nią w pogoń ruszył Bel Air. Z każdym pokonanym metrem zbliżał się coraz bardziej, ale zabrakło mu nieco ponad 0,08s by dopaść ją przed metą. O tym jak bardzo obu kierowcom zależało na wygranej świadczy fakt, że obaj poprawili swoje rekordy – Micha ET8,16, Grzesiek ET8,35!

Po tak zażartym półfinale było już pewne, że nowym Królem Niemiec zostanie Polak, a tytuł po raz czwarty z rzędu trafi do naszej firmy, bo w wielkim finale ponownie spotkali się Grzesiek i Blacha. Tym razem bez falstartu, za to znów z efektownym bokiem w wykonaniu Vetty, która jako pierwsza przecięła linię mety. I tak oto co roku się zmieniając Blacha i Grzesiek mają na swoim koncie po dwa tytuły King of Germany, a Micha może się cieszyć z nowego rekordu toru.

Po zawodach miało miejsce małe świętowanie i powrót do domu piękną nową autostradą A2 🙂

KONIEC

foty by Adam Harry Charuk

{lang: 'pl'}
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*